Pięć lat po orbicie.

7 lutego 2013 roku kobieta o zielonych oczach ułożyła mnie do snu. Kiedy się obudziłam nie miałam cycków, ale chuj tam! Zrobiłam sobie nowe. W Wigilię, jeszcze tego samego roku Wes, mój małżonek, złożył toczoną zmartwieniami głowę w mojej perfekcyjnej, silikonowej dolinie.  Dzisiaj mija pięć lat, pięć lat, które otwierają przede mną kolejny, nowy rozdział. … Czytaj dalej Pięć lat po orbicie.

Ot tak, po czterdziestce…

Wszystkie moje blogi zahakowali hakerzy z Indonezji. Dumnie, poumieszczali mi na moich stronach swoje zapisy, że to oni, mistrzowie świata, niedoścignieni i ogólnie pełni mocy, są sprawcami totalnego bezsensu . Po co to zrobili? Pojęcia nie mam. Ale teksty są nieczytelne, a ja za mało techniczna jestem, by całą sprawę odkręcić. Idę więc na skróty … Czytaj dalej Ot tak, po czterdziestce…