Marzenia są jak tęcza

Ze wszystkich podróży, ta była inna. Bo może najbliżej marzeń po prostu. Peru. Październik 2017. Wcale nie gnało mnie tam jakoś tak od środka, ale jak już na miejsce dotarłam, tak całkowicie uległam. Może też to  wysokość sprawiła, że od momentu jak tylko w Cusco się znalazłam, tak nagle wszystko stało się jakby rzadsze i … Czytaj dalej Marzenia są jak tęcza

Walentynkowy blues…

Zapytał mnie pewien piękny człowiek: ile razy miałaś serce złamane? Jego serce właśnie pękło, więc był lekko nadwrażliwy. Ale ładne miał ramiona, dużo tatuaży i świecące oczy przepełnione smutkiem. Któż by chciał takiego porzucić, powoli sobie myślałam, udając, że szukam odpowiedzi na zadane mi pytanie. Bo że porzucił, to jasna była sprawa. Taki był przecież … Czytaj dalej Walentynkowy blues…

Po co to wszystko?

Lubię pisać na dwa sposoby. Na wesoło, albo na odlotowo. To odlotowe pisanie to bardzo lubię, bo zabiera mnie tam gdzie sprawy robią się pluszowe, a gęste mgły są jak ciepłe kołderki. W odlotowym tekście mogę prawie wszystko, mogę być kim chcę, robić co chcę, no a przede wszystkim to mogę projektować sobie rzeczywistość jak jakiś … Czytaj dalej Po co to wszystko?

Pięć lat po orbicie.

7 lutego 2013 roku kobieta o zielonych oczach ułożyła mnie do snu. Kiedy się obudziłam nie miałam cycków, ale chuj tam! Zrobiłam sobie nowe. W Wigilię, jeszcze tego samego roku Wes, mój małżonek, złożył toczoną zmartwieniami głowę w mojej perfekcyjnej, silikonowej dolinie.  Dzisiaj mija pięć lat, pięć lat, które otwierają przede mną kolejny, nowy rozdział. … Czytaj dalej Pięć lat po orbicie.

Ot tak, po czterdziestce…

Wszystkie moje blogi zahakowali hakerzy z Indonezji. Dumnie, poumieszczali mi na moich stronach swoje zapisy, że to oni, mistrzowie świata, niedoścignieni i ogólnie pełni mocy, są sprawcami totalnego bezsensu . Po co to zrobili? Pojęcia nie mam. Ale teksty są nieczytelne, a ja za mało techniczna jestem, by całą sprawę odkręcić. Idę więc na skróty … Czytaj dalej Ot tak, po czterdziestce…